Tytuł wiadomości: Pierwsze punkty od... dawna
(Kategoria: Misc)
Dodane przez Ervin
sobota 20 kwiecień 2019 - 12:49:47


Przełom walczący, do końca grający


LKS Przełom Kaniów - GLKS Sokół Buczkowice 3:3 (0:1)


Po fatalnym początku rundy wiosennej w sezonie 2018/2019 i czterech z rzędu porażkach (może już lepiej do tego nie doliczać wyników z końca rundy jesiennej) podopiecznym trenera Wiesława Kucharskiego przyszło w końcu zmierzyć się z rywalem znajdującym się w tabeli za plecami Przełomu. Wybór takiego przeciwnika był dość ograniczony, bo w tym zamkniętym zbiorze znajdowały się tylko trzy drużyny, a jedną z nich był właśnie GLKS Sokół Buczkowice, przed osiemnastą kolejką bieżącego sezonu bielskiej A-klasy znajdujący się tuż za plecami gospodarzy z Kaniowa, i po ostatnich jego porażkach czyhający pewnie na kolejne potknięcie klubu obchodzącego w tym roku piękną, siedemdziesiątą rocznicę powstania. O zwycięstwo Przełomu w ostatniej kolejce wcale nie było trudno, po prostu szczęście było w ostatnim spotkaniu po stronie beniaminka spod góry Żar.

Zatem skoro już w Międzybrodziu Bialskim zwycięstwo, czy nawet pierwsze punkty w 2019 roku były na wyciągnięcie nogi, idealną okazją na zweryfikowanie swoich umiejętności było właśnie spotkanie z Sokołem, rozgrywane w nietypowej dość porze, w Wielką Sobotę o godzinie 11:00. Sędzia główny pan Adam Targowski rozpoczął spotkanie i już chwilę później musiał wykonać wpis do swojego notesu, bowiem już w trzeciej minucie meczu żółtą kartką ukarany został wracający po kontuzji do składu Przełomu Piotr Bąk. Ale cóż to był za powrót! Żółta kartka wcale nie podziałała na kaniowskiego stopera ograniczająco, wręcz przeciwnie, był filarem linii defensywnej Przełomu, raz po raz neutralizując ataki Sokoła, mobilizując swoich kolegów do gry i przekazując cenne podpowiedzi. Widać, że brakowało go w ostatnich meczach. Niestety goście nie zostali zniechęceni jego świetną postawą. Sokół nie schował głowy w pióra i w 33 minucie wyszedł na prowadzenie, a dobrze broniącego Krzysztofa Buckiego strzałem z woleja pokonał Tomasz Tracz. Pomimo kilku prób pokonania Mateusza Łopaty, gospodarze nie potrafili przebić się do bramki strzeżonej przez świetnie dysponowanego, szczególnie w pierwszej połowie, buczkowickiego golkipera. A gdy po 46 minutach pierwszej części meczu pan sędzia Adam Targowski zaprosił zawodników do szatni na przerwę, powróciły demony z N. ostatnich spotkań, a widmo dopisania do swojego konta zera punktów (czy w zasadzie niedopisania niczego), stawało się coraz realniejsze. Zwłaszcza, że o ostatnich drugich połowach meczów Przełomu za wiele dobrego powiedzieć nie można.

Widmo porażki zaczęło przybierać coraz bardziej realne kształty od 50 minuty, kiedy Krzysztof Bucki został pokonany po raz drugi, a trafienie numer dwa dla gości zdobył kolejny z Traczów, Dariusz. Biorąc pod uwagę, że po boisku biegał jeszcze Damian Tracz, do kompletu brakło tylko słynnego Janusza. Czas uciekał, szanse na dobry wynik podobnie. Nadzieje odżyły w 65 minucie, kiedy sędzia Targowski dopatrzył się faulu w polu karnym Sokoła. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Robert Jurczyga i w końcu znalazł sposób na pokonanie bramkarza rywali. Po tej bramce nagle zobaczyliśmy stary, dobry Przełom, bo za wszelką cenę dążący do korzystnego wyniku zaangażowaniem całej drużyny. I mimo, że dwa razy na drodze Krzysztofa Jarosza i Dominika Domki stanęła poprzeczka (ten drugi raz nawet były przypuszczenia, że linia bramkowa została przekroczona, ale kępki nierówne, piłki odbijają się), to w 72 minucie do remisu doprowadził kpt. Szymon Kóska, sprytnie zabierając się z piłką w polu karnym i technicznym strzałem w lewy róg bramki zdobywając drugiego gola dla Przełomu. Nawet remis nie zadowolił podopiecznych trenera Kucharskiego, bo ciągle parli na bramkę Mateusza Łopaty. A i Sokół nie pozostał dłużny, bo rzecz jasna rozsierdziła go strata dwóch bramek w sześć minut. Kiedy sędzia główny pokazał, że dolicza do drugiej połowy spotkania trzy minuty, kiedy wszyscy myśleli, że mecz skończy się wynikiem 2:2, kiedy ksiądz w pobliskim kościele zakończył czwartą turę święcenia pokarmów, nikt nie zdawał sobie sprawy, jak potoczą się ostatnie chwile tego meczu. Po wybronionym przez Łopatę ataku Przełomu, rozpoczął on szybką kontrę gości, którzy idąc w przewadze na bramkę Buckiego nie mogli nie wykorzystać tej okazji. Gola, który wydawałoby się zamyka marzenia kaniowian o dobrym wyniku zdobył w 92 minucie Andrij Maliarczuk, doprowadzając do wybuchu radości w szeregach swojej drużyny. Chwilę później Przełom rozpoczął grę od środka, ale pomimo zadanego ciosu nie poddał się. Kolejny atak zakończył się urazem jednego z broniących zawodników gości, a że dość długo nie podnosił się on z boiska (ciekawe dlaczego), sędzia główny pan Adam Targowski solidarnie przedłużył spotkanie o czas zabrany przez poszkodowanego. W 95 minucie niektórzy z niewielu kibiców obecnych na meczu zaczęli opuszczać stadion, aż tu nagle Kornel Ryszka niemal kopiując pierwszą bramkę dla Sokoła uratował remis, na co biorąc pod uwagę postawę, zwłaszcza w drugiej połowie meczu, Przełom zasługiwał. Wybuch radości zawodników z Kaniowa, jaki miał miejsce po tej bramce, a zarazem po gwizdku sędziego, był jeszcze większy, niż trzy minuty wcześniej w ekipie Sokoła po bramce Ukraińca.

Dobrze w końcu napisać jakieś miłe słowa po zakończonym spotkaniu. Taką postawę zawodników, jaką oglądaliśmy od 55 minuty meczu z Buczkowicami, chcielibyśmy oglądać zawsze. Może ten mecz będzie swego rodzaju Przełomem i dalsza część sezonu będzie lepsza, bo trochę ciężko o gorszą. I kolejny pozytyw - Przełom AWANSOWAŁ w tabeli. Ciężko mi przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz pisałem o przesunięciu się w górę tej trzynastoszczeblowej drabiny. Najwyższy czas, bo coraz bliżej było do miejsca, z którego do poziomu gruntu, na którym drabina stoi, jest naprawdę niedaleko. A kolejny mecz LKS Przełom Kaniów zagra w sobotę, 27 kwietnia o godzinie 16:00 w Kobiernicach z miejscową Sołą - jedyną drużyną, która miała wolne święta i spokojnie mogła przygotować, obok pisanek, ciast i innych wielkanocnych rzeczy, formę na kolejne spotkanie.


Skład Przełomu:

12. Krzysztof Bucki
14. Wojciech Kubies
(84' 8. Jan Francuz)
4. Piotr Bąk
(65' 10. Marek Faruga)
17. Wojciech Czulak
6. Kornel Ryszka 95'
2. Szymon Kóska 72'
7. Krzysztof Kocierz
9. Krzysztof Jarosz
(80' 5. Patryk Nazim)
20. Kamil Góra
(73' 18. Przemysław Szczypka)
13. Dominik Domka
11. Robert Jurczyga 66'





Widzów: 55
Skład sędziowski:
Sędzia główny: Adam Targowski
Sędziowie asystenci: Jacek Przybyła, Daniel Maruszak
Relacjonował: Kamil Kołodziejczyk





Ta wiadomość pochodzi ze strony Oficjalny Serwis LKS Przełom Kaniów
( http://przelom-kaniow.info/news.php?extend.1974 )


Czas generowania: 0.1219 sek., 0.0790 z tego dla zapytań.