Tytuł wiadomości: Z czystym kontem i workiem bramek
(Kategoria: Misc)
Dodane przez Ervin
sobota 04 maj 2019 - 18:37:27


Przebudzenie Mocy


LKS Przełom Kaniów - LZS Beskid Godziszka 6:0 (2:0)


Dwa remisy w ostatnich meczach Przełomu Kaniów po dość dużej liczbie porażek z rzędu napawały optymizmem, szczególnie, że zostały wywalczone w bardzo dobrym stylu i wcale z nie tak słabymi zespołami. Jednak chcąc znaleźć ostatnie zwycięstwo, trzeba by przewertować kilka stron na naszej witrynie internetowej. Przyszedł jednak w tę długą majówkę mecz z trzynastym w tabeli Beskidem Godziszka i można było po cichu myśleć o dopisaniu, choćby ołówkiem, trzech punktów do konta drużyny trenera Wiesława Kucharskiego już przed tym spotkaniem. Trzeba było zrobić to dość ostrożnie, bo w ostatnich spotkaniach między tymi zespołami drużyna przybyła z Boiska przy brzózkach była dość trudnym i niewygodnym rywalem. Gdzież tu zatem szukać zwycięstw, skoro z lepszymi się przegrywa, bo są lepsi, a ze słabszymi gra się ciężko i też trudno o trzy punkty?

Przed godziną 16:00 z pobliskiego kościoła wyruszył orszak strażacki przy akompaniamencie kaniowskiej orkiestry dętej, która po zatrzymaniu się przed remizą zaczęła odgrywać... Mazurka Dąbrowskiego. Mówi się, że każdy młody zawodnik, myślący o poważnej karierze piłkarskiej chciałby usłyszeć przed rozgrywanym meczem hymn swojego kraju. Co trzeba zrobić, żeby dostąpić takiego zaszczytu? Można wypruwać sobie żyły na treningach od małego, przejść długą i męczącą karierę przez wszystkie podwórka krajowych lig i w końcu zostać dostrzeżonym przez selekcjonera kadry narodowej, albo po prostu być zawodnikiem LKS Przełom Kaniów czy LZS Beskid Godziszka i trafić na Dzień Świętego Floriana. Z sercami wypełnionymi patriotycznym obowiązkiem zawodnicy obu drużyn rozpoczęli mecz, a na pierwszą bramkę wcale nie było trzeba długo czekać, bo w 11 minucie wynik otworzył ładnym strzałem z woleja Robert Jurczyga, a pięć minut później prowadzenie Przełomu podwyższył Marek Faruga. Na pewno pozwoliło to troszkę lżej grać kaniowskim zawodnikom z pola, a przede wszystkim już Piotrowi Bąkowi, bo to on w pierwszej połowie wybiegł na boisko w rękawicach i bluzie z numerem 1. Tremy po nim nie było widać żadnej, wiadomo, grał kilkanaście metrów bliżej bramki niż zawsze, a i jego interwencje były również bardzo dobre. W pierwszej połowie za dużo więcej się nie działo, Przełom prowadził grę, a Beskid przeszkadzał w rozgrywaniu. Widać było, że nie jest to ta sama drużyna, co z ostatnich meczów tych zespołów. Akcją gości wartą odnotowania jest piękny strzał w okienko, tyle, że pawilonu handlowego. Pomimo łapacza znajdującego się przed tym oknem, zawodnikowi Beskidu ta sztuka się udała. Na szczęście szyba nie ucierpiała ani trochę.

Bramkarskich niespodzianek ciąg dalszy nastąpił w drugiej połowie, kiedy to nominalnego stopera Piotra Bąka zmienił miedzy słupkami tym razem standardowy skrzydłowy Krzysztof Jarosz. Tu jednak zaskoczenie było nieco mniejsze, bo Krzyśkowi zdarzyło się już zakładać strój w innym kolorze, niż pozostali koledzy z boiska. Ledwo zdążyliśmy przyzwyczaić się do widoku nowego golkipera, a już mieliśmy wynik 3:0, bowiem drugą bramkę dołożył Robert Jurczyga. Ten sam zawodnik wprowadził nieco kontrowersji w kolejnym golu dla Kaniowa, bowiem znajdując się na pozycji spalonej niby nie był zainteresowany akcją, jednak zaabsorbował uwagę obrońcy, który skupił się na powstrzymaniu Roberta, odpuszczając krycie Kamila Góry, który przejął piłkę, pomknął na bramkę i pokonał Tomasza Sowę. Zawodnicy gości mieli spore pretensje do sędziego głównego oraz bocznego i wcale nie ma się czemu dziwić, bo zawodnik wcale nie musi dotknąć piłki, żeby odgwizdać pozycję spaloną, wystarczy, że absorbuje uwagę zawodnika drużyny przeciwnej. Choć mecz trwał w najlepsze, spór o tę akcję toczył się jeszcze przez dobrych kilka minut, głównie pomiędzy zawodnikami Beskidu, a kaniowskimi kibicami, ale w szczegóły nie ma się co wdawać, bo już czasami po prostu nie warto. Wynik 4:0 utrzymał się przez dość długi czas, a szans Przełomu na podwyższenie było kilka, po razie w poprzeczkę trafili Kamil Góra i Przemysław Szczypka, a nawet rzut karny wykonywany przez Roberta Jurczygę został ładnie obroniony przez Tomasza Sowę. Co się odwlecze, to jednak nie uciecze, bo pomimo, że sędzia boczny (ten od kontrowersyjnego spalonego) kilka razy już dobrze zasygnalizował ofsajdy kaniowskich napastników, to Kamil Góra dołożył swoje drugie trafienie w 84 minucie, a worek z bramkami zawiązał w 90 minucie po pewnym strzale z pierwszej piłki Sławomir Głombek. Sędzia główny spotkania, pan Łukasz Pydych uznał, że nawet nie ma co już wznawiać gry i zakończył spotkanie, pierwsze od ponad pół roku, które Przełom wygrał.

4 maja, w Międzynarodowy Dzień Gwiezdnych Wojen, Moc była po stronie Przełomu, co zdecydowanie podkreśla wynik i bardzo dobra gra. Mecz mógłby się skończyć jeszcze wyższym rezultatem, gdyby kilka strzałów padło nieco niżej, albo poprzeczka znajdowałaby się kilka centymetrów wyżej. Ale największym pozytywem spotkania jest występ naszych dwóch nieoficjalnych bramkarzy. Przy problemach kadrowych, zwłaszcza ostatnio na dość ważnej pozycji, obaj panowie wykazali się świetną postawą i chwała im za to, że podjęli się bardzo trudnego wyzwania, jakim jest pozycja bramkarza w A-klasowym zespole. A najwyższą notę Piotrowi Bąkowi i Krzysztofowi Jaroszowi wystawia to, że ostatni i jedyny w tym sezonie mecz, kiedy Przełom nie stracił bramki miał miejsce 14 (słownie CZTERNAŚCIE) spotkań temu w Buczkowicach. Szkoda tracić potencjału takich zawodników w polu, ale warto mieć w zespole takich piłkarzy, którzy w trudnych chwilach są w stanie (dosłownie) podjąć rękawicę i mężnie stanąć między słupkami. I pomimo tego, że był to mecz z czerwoną latarnią bielskiej A-klasy i różnie mogłoby się potoczyć spotkanie z lepszą drużyną, to pomijając już świetną prezencję obu golkiperów na tle bramki, to takiej gry nogami u bramkarzy nie było w Kaniowie dawno. Kolejne spotkanie Przełom rozegra w Wilkowicach z KS Bystra. Kto wystąpi między słupkami w drużynie z Kaniowa? Kto wywalczy sobie bluzę z przysłowiowym numerem jeden? A może wystąpi któryś z nominalnych bramkarzy? Aby się o tym przekonać, wystarczy przybyć na stadion w Wilkowicach w najbliższą niedzielę o godzinie 15:00.


Skład Przełomu:

1. Piotr Bąk
(46' 1. Krzysztof Jarosz)
14. Wojciech Kubies
17. Wojciech Czulak
6. Kornel Ryszka
3. Sławomir Głombek 90'
2. Szymon Kóska
7. Krzysztof Kocierz
(73' 15. Sebastian Niemczyk)
10. Marek Faruga 16'
(46' 20. Kamil Góra 57' 84')
8. Szymon Dunat
(73' 5. Patryk Nazim)
13. Dominik Domka
(76' 16. Adrian Damaz)
11. Robert Jurczyga 11' 47'
(76' 18. Przemysław Szczypka)





Widzów: 75
Skład sędziowski:
Sędzia główny: Łukasz Pydych
Sędziowie asystenci: Kacper Wojtyła, Łukasz Gołębiowski
Relacjonował: Kamil Kołodziejczyk





Ta wiadomość pochodzi ze strony Oficjalny Serwis LKS Przełom Kaniów
( http://przelom-kaniow.info/news.php?extend.1978 )


Czas generowania: 0.1358 sek., 0.0782 z tego dla zapytań.