Tytuł wiadomości: I znowu w końcówce
(Kategoria: Misc)
Dodane przez Ervin
poniedziałek 10 czerwiec 2019 - 08:20:51


Gorzki koniec meczu


LKS Przełom Kaniów - KS Międzyrzecze 1:2 (1:0)


Obiecujące zwycięstwo Przełomu w Hecznarowicach w poprzedniej kolejce dawało nadzieje na dobry wynik w 25. kolejce bielskiej A-klasy sezonu 2018/2019. Do Kaniowa przyjechać miała piąta drużyna w tabeli, więc patrząc na pozycję zbliżona formą do przeciwnika z poprzedniej kolejki.

Mecz pomiędzy LKS Przełom Kaniów a KS Międzyrzecze rozpoczął się po gwizdku sędziego głównego pana Mateusza Szczepańczyka. Przy pięknej pogodzie, świecącym słoneczku i całkiem niezłej jak na Kaniów frekwencji na trybunach, w czym zasługa również przybyszów z kibicujących drużynie gości spotkanie zapowiadało się jako wyrównane starcie drużyn środka tabeli (to nic, że jedna ma trochę więcej punktów od drugiej). Tak to w zasadzie wyglądało w pierwszej połowie, strzał za strzał, faul za faul, choć więcej strzelali goście, a więcej faulowali gospodarze. Kilkoma dobrymi sprintami popisał się na lewym skrzydle Przemysław Szczypka, dwa razy w bramkę nie trafił Adrian Damaz, ale przy prostopadłym podaniu w 28 minucie meczu zachował się doskonale. Piłka dotarła do Dominika Domki, a ten wybiegł naprzeciw Ireneusza Szpałka i pewnym strzałem po ziemi posłał piłkę obok niego i obok słupka, ale na szczęście jego wewnętrznej strony, zatem Przełom prowadził 1:0. Dobre szanse na wyrównanie mieli goście, szczególnie Damian Folek, po którego strzale nie wiadomo jak piłka nie znalazła się w bramce Krzysztofa Jarosza, którego trzeba pochwalić za kilka bardzo dobrych interwencji, szczególnie, jeśli chodzi o czyste łapanie piłki, a nie wybijanie, piąstkowanie, wypluwanie, czy inne czynności, przy których piłka z rękawicami ma dość krótki kontakt. To na pewno również przyczyniło się do tego, że na przerwę gracze trenera Wiesława Kucharskiego schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.

Po przerwie, w której nastąpiło tradycyjne wręczanie nagród dla posiadaczy szczęśliwych numerów biletów, choć urozmaicone o to, że losującymi byli sami kibice, wybierani przez prezesa Grzegorza Wieczorka i skarbnika Klubu Kibica Tadeusza Bodzka przystąpiliśmy do drugiej części spotkania, w której goście od początku chcieli wyrównać. Sztuka ta udała się po 9 minutach od wyjścia z szatni, zamieszanie w polu karnym Przełomu wykorzystał Szymon Trybała i od 54 minuty meczu mieliśmy remis 1:1. Ta bramka jeszcze bardziej rozochociła gości, którzy szturmowali bramkę Krzysztofa Jarosza niczym Niemcy Stalingrad w '42 i '43. I choć okazji było co niemiara, bo piłka trafiała w poprzeczkę, słupek, a nawet słup energetyczny, choć mieliśmy spore zaangażowanie i spięcia (jak w 75 minucie pomiędzy dwoma zawodnikami obu drużyn występującymi z numerem 14., za co zostali nagrodzeni żółtymi kartkami), to Przełom bronił się dzielnie. Niestety zawsze musi być jakieś ale, a jak powiedział kiedyś pewien dzielny człowiek "Wszystko, co słyszymy przed ale jest nieważne". No może nie do końca, bo w takim wypadku mielibyśmy wynik 0:0, ALE wydarzenia z doliczonego czasu i tak sprawiłyby, że goście wróciliby z kompletem punktów. Kiedy już wydawało się, że spotkanie skończy się remisem, patrząc z perspektywy pierwszych 65 minut wynikiem bardzo sprawiedliwym, wystarczyło w doliczonym czasie przytrzymać piłkę, nawet wybijać na ulicę i nie dopuścić do tworzenia akcji przez KS Międzyrzecze. Niestety, nie udało się. W 93 minucie wprowadzony pół godziny wcześniej Robert Basiura zakończył akcję swoich kolegów i zamknął wynik, dając swojej drużynie zwycięstwo.

Do remisu zabrakło bardzo, bardzo niewiele, bo kilkanaście sekund z doliczonych przez sędziego głównego stu osiemdziesięciu. Kolejny raz końcówka meczu nie była mocną stroną naszych zawodników, w przerwie między sezonami dobrze byłoby popracować nad tym aspektem. Pozycje obu drużyn się nie zmieniły, Międzyrzecze piąte, Kaniów ósmy. W najbliższą sobotę, gdy na stadionie przy ulicy Batalionów Chłopskich 23 będzie trwał w najlepsze piknik rodzinny organizowany przez PG Silesia, KS Międzyrzecze na własnym stadionie podejmie Sokoła Hecznarowice, a LKS Przełom wybierze się do Wilkowic na spotkanie z okupującym trzecie miejsce na podium GLKS-em. Oba te mecze rozpoczną się o godzinie 16:00. Bramka Roberta Basiury zamknęła na około dwa i pół miesiąca kaniowski stadion, który na koniec meczu pożegnał się z zawodnikami, kibicami i sezonem 2018/2019 piosenką "Time to say goodbye" Andrei Bocelliego i Sary Brightman. A z bielską A-klasą przywita się znowu w sierpniu, kiedy zarządcy Podokręgu ustalą terminarz na sezon 2019/2020.


Skład Przełomu:

1. Krzysztof Jarosz
14. Wojciech Kubies
4. Piotr Bąk
6. Kornel Ryszka
3. Sławomir Głombek
2. Szymon Kóska
10. Marek Faruga
(79' 8. Mateusz Grygierzec)
11. Przemysław Szczypka
20. Kamil Góra
13. Dominik Domka 28'
16. Adrian Damaz
(60' 5. Patryk Nazim)





Widzów: 145
Skład sędziowski:
Sędzia główny: Mateusz Szczepańczyk
Sędziowie asystenci: Mateusz Długosz, Jakub Tekieli
Relacjonował: Kamil Kołodziejczyk





Ta wiadomość pochodzi ze strony Oficjalny Serwis LKS Przełom Kaniów
( http://przelom-kaniow.info/news.php?extend.1986 )


Czas generowania: 0.1333 sek., 0.0782 z tego dla zapytań.