Tytuł wiadomości: Tak blisko, a tak daleko
(Kategoria: Misc)
Dodane przez Ervin
niedziela 01 wrzesień 2019 - 21:25:23


Powtórka z rozrywki


LKS Przełom Kaniów - KS Międzyrzecze 1:2 (0:0)


Pierwszy dzień września w tym roku został zarezerwowany głównie na jedno wydarzenie. Zazwyczaj ten dzień jest przeklinany (ale tak lekko i przyzwoicie) przez uczniów, bo oznacza on koniec wakacji i początek kolejnych 10 miesięcy ciężkiej i siermiężnej pracy, jaką jest nauka i chodzenie do szkoły, a przy młodzieńczej nieświadomości, że nic ich gorszego w życiu nie czeka, drugie wydarzenie odchodzi jakby na boczny plan. Z racji, że wrzesień zaczynamy w tym roku w niedzielę i to dopiero w poniedziałek z domów wybiegną przedstawiciele młodego pokolenia w strojach galowych, prym jako główne wydarzenie 1. września 2019 roku wiedzie osiemdziesiąta rocznica wybuchu Drugiej Wojny Światowej. Wydarzenie to zostało upamiętnione na obiekcie klubu, który założony został ledwie dziesięć lat później – naszego LKS Przełom Kaniów. Gdy zawodnicy gospodarzy oraz gości – KS Międzyrzecze wyszli na boisko, po rozlosowaniu stron ustawili się ładnie na krawędziach okręgu środkowego i chwilą ciszy, przy akompaniamencie syreny strażackiej, uczcili pamięć ofiar tego przykrego i niestety długiego wydarzenia. Chwilkę później, po odczytaniu składów drużyn przez spikerów, rozpoczęła się pierwsza połowa meczu trzeciej kolejki bielskiej A-klasy sezonu 2019/2020 pomiędzy czwartą (Przełom) i szóstą (KSM) drużyną w tabeli.

Obie drużyny prezentują podobny styl gry (czyli taki, przeciw któremu za dobrze się nie gra) i było to widać od samego początku. Pierwszą świetną okazję mieli gracze Międzyrzecza i miało to miejsce w 10 minucie spotkania – naprzeciw Kamila Owczarza wybiegł Jakub Denys i wspaniała, intuicyjna interwencja bramkarza Przełomu po strzale przeciwnika sprawiła, że wynik meczu nie został otwarty. Przełom nie pozostał dłużny i siedem minut później na kąśliwy strzał zdecydował się wysforowywany ostatnio do przodu kapitan Przełomu Kornel Ryszka, jednak na miejscu pewnie stał Ireneusz Szpałek, który łapiąc piłkę w ręce od razu rozpoczął akcję swoich kolegów, którzy rękami grać nie mogą. W minucie 34, czyli około 240 sekund po pierwszej wodnej przerwie na uzupełnienie płynów i chwilowy odpoczynek, piłka ostro została zagrana w pole karne gospodarzy, po czym trafiła w… daszek czapki Kamila Owczarza, grającego pod słońce, i leciała już w stronę pustej bramki, jednak czapeczka troszkę naruszyła jej ruch kolizyjny, dzięki czemu znajdujący się w pobliżu Wojciech Czulak przerwał jej szanse na znalezienie się w siatce. Kolejna świetna interwencja miała miejsce kilka minut później po drugiej stronie boiska, kiedy po płaskim dośrodkowaniu Przemysława Szczypki już gotowy na dołożenie nogi i umieszczenie piłki w pustej bramce był Kornel Ryszka, jednak zapędy kaniowskiego kapitana zniweczył jego odpowiednik w drużynie międzyrzeczan – Paweł Wydra, przecinając ruch piłki i wybijając ją na aut. Grę defensywną obu drużyn w pierwszej połowie można określić jako fantastyczną, szczególnie mając na uwadze wiele kwiatków, jakie widujemy często na A-klasowych boiskach. W związku z tym pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po tradycyjnym rozlosowaniu nagród i wysłuchaniu kilku piosenek, można było wrócić do spotkania. Sędzia główny pan Paweł Dziopak upewniwszy się, że wszystko gra jak należy, łącznie z zawodnikami, rozpoczął drugą połowę meczu. W niej również mieliśmy podobny przebieg wydarzeń, jak w pierwszej odsłonie, dodatkowo okraszone kilkoma zmianami zawodników, jednak wydarzenia te to nic, w porównaniu z tym, co stało się w ostatnich czterech minutach meczu. Wprowadzony na pół godziny przed końcem za dotychczasowego kapitana Przełomu Robert Jurczyga w 86 minucie ruszył z okolic okręgu środkowego otrzymawszy świetne prostopadłe podanie z linii pomocy. Kiedy znajdował się już naprzeciw Ireneusza Szpałka, zdecydował się na przelobowanie bramkarza gości - ten jednak okazał się czujny na tyle, że końcówkami palców dosięgnął piłkę, jednak równie czujny okazał się nasz napastnik, sprytnie się zastawiając, i pięknie, znajdując się tyłem do bramki, zagraniem przewrotką umieścił piłkę w siatce. "Cztery minuty do końca, mamy zwycięstwo!", zdawali się pewnie myśleć wszyscy kaniowscy kibice, a zwłaszcza chyba zawodnicy gospodarzy. Na pewno o przegranej nie myśleli goście, bo od razu ruszyli odrabiać straty. Niecałe dwie minuty trwało prowadzenie Przełomu, bo w 88 minucie los całego Międzyrzecza wziął na swoje barki Przemysław Szczyrbowski, wprowadzony na boisko pięć minut po zdobywcy bramki dla kaniowian. Mknąc lewym skrzydłem zdecydował się na strzał po długim rogu, który okazał się na tyle precyzyjny, że na wyimaginowaną tablicę wyników znów wkradł się remis. "Punkt też nie jest zły, szczególnie jak się patrzy na cały przebieg spotkania", zdawali się pewnie myśleć wszyscy kaniowscy kibice, a zwłaszcza chyba zawodnicy gospodarzy. O dziwo o remisie nie myśleli goście, bo nadal ciągle znajdowali się na połowie zdezorientowanych graczy Przełomu. Niepotrzebny faul w 90 minucie spotkania, nerwowość w końcówce i znowu ten Przemysław Szczyrbowski przy stojącej tym razem piłce, nie zwiastowały niczego optymistycznego. I tak, kopnął on piłkę, a ta najpierw ominęła czteroosobowy mur, później kilku zawodników w polu karnym, a na końcu prześlizgnęła się przez ręce Kamila Owczarza i nic, nic już nie dało się z tym zrobić. Bardzo dobrze sędziujący w tym spotkaniu Paweł Dziopak oznajmił gwizdkiem zwycięstwo gości i wraz ze swoimi równie bardzo dobrze wywiązującymi się ze swojej roli asystentami liniowymi Adamem Draczyńskim i Aleksandrem Frejowskim udał się do pokoju sędziów, a zawodnicy obu drużyn - w różnych humorach - do szatni.

Najsmutniejsze w tym meczu było to, że po niecałych trzech miesiącach, kiedy ostatni raz gościliśmy zespół z Międzyrzecza, dajemy się ograć dokładnie w ten sam sposób. Najpierw prowadzenie, potem wyrównanie i przegrana w doliczonym czasie gry, tyle, że w tym meczu wszystko zdarzyło się niesamowicie szybko. Przegrana ta musi posłużyć za swego rodzaju przykład tego, że warto czasem wyciągać wnioski z tych mniej udanych meczów, głównie dlatego, żeby nie zdarzyła się sytuacja taka, jak właśnie w tym meczu trzeciej kolejki sezonu 2019/2020. I jeszcze w kilku innych z przeszłości. Wydaje się z przebiegu meczu, że jakby ta pierwsza bramka dla Przełomu nie padła, to obie drużyny podzieliłyby się punktami i nie straciły żadnego gola. A tak, obie drużyny zamieniły się miejscami w tabeli - KSM jest czwarty, a Przełom szósty. W przyszłą sobotę wyjazd do beniaminka, lidera i zwycięzcy wszystkich trzech meczów - LKS Wilamowiczanki. Mecz ten na stadionie w Wilamowicach o godzinie 16:00. Taka mała prośba do obecnego lidera klasyfikacji strzelców bielskiej A-klasy, który jeszcze w zeszłym sezonie biegał z numerem 13. na koszulce z logiem Przełomu na sercu, a obecnie obficie strzela dla pewnego beniaminka - jeśli to czytasz, bądź łaskawy dla swoich kolegów w sobotę



Skład Przełomu:

1. Kamil Owczarz
18. Dawid Ćwiek
10. Marek Faruga
(83' 13. Wojciech Janeczko)
17. Wojciech Czulak
3. Sławomir Głombek
8. Mateusz Grygierzec
(46' 4. Dariusz Siwek )
9. Przemysław Szczypka
15. Patryk Nazim
(46' 2. Kamil Kucharczyk)
14. Wojciech Kubies
7. Patryk Ciućka
(68' 16. Kamil Kimla)
6. Kornel Ryszka
(60' 11. Robert Jurczyga 86')





Widzów: 85
Skład sędziowski:
Sędzia główny: Paweł Dziopak
Sędziowie asystenci: Adam Draczyński, Aleksander Frejowski
Relacjonował: Kamil Kołodziejczyk





Ta wiadomość pochodzi ze strony Oficjalny Serwis LKS Przełom Kaniów
( http://przelom-kaniow.info/news.php?extend.2005 )


Czas generowania: 0.1573 sek., 0.0829 z tego dla zapytań.